Balonik żołądkowy - wywiad z pacjentką

Balonik żołądkowy - wywiad z pacjentką

"Kiedy się jest grubym, nic się nie chce. Nie chodziłam po sklepach, nie chciało mi się nic ze sobą robić bo po co? I tak byłam gruba."

- rozmowa z pacjentką po implantacji balonika żołądkowego.

Rozmowa z Barbarą Porombką, pacjentką po implantacji balonika żołądkowego. Zabieg balonikowania żołądka odbył się 27 lipca 2009 roku w szczecińskiej Klinice Chirurgii Plastycznej Artplastica. Usunięcie balonika nastąpiło w lutym 2010 roku.

SC: Ile Pani ważyła przed założeniem balonika żołądkowego?
Barbara Porombka: 99kg

Przy jakim wzroście?
170 cm

Co, Pani zdaniem sprawiło, że zaczęła Pani przybierać na wadze?
Najwięcej przytyłam po rozstaniu ze swoim mężem.

Czyli "zajadała" Pani problemy?
Tak, dokładnie. Rozpadło się moje małżeństwo i nie potrafiłam sobie z tym poradzić.

Ma Pani częsty kontakt z ludźmi, pracuje Pani z ludźmi, jak to się stało, że nie miała Pani wsparcia bliskich, rodziny?
Owszem, miałam, ale to nie jest takie proste. Na zewnątrz byłam zawsze mocna. Z pozoru wszystko się układało - w pracy, z dziećmi... ale kiedy nadchodził wieczór, czułam się przeraźliwie samotna. Rozpamiętywałam swoje problemy. Pojawiał się żal, rozgoryczenie, niezadowolenie z siebie samej i tak wszystko się zbierało. I zaczynało się jedzenie. Niekontrolowane jedzenie... wstawanie w nocy, żeby coś zjeść. Czułam głód, którego nie mogłam zaspokoić.

W jakich okolicznościach podjęła Pani decyzję o poddaniu się zabiegowi wszczepienia balonika żołądkowego?
Kiedy byłam w Klinice ostatnim razem, wpadły mi w oczy foldery informacyjne na ten temat. Wcześniej czytałam trochę na ten temat w internecie, ale nie znalazłam tam nic, co mogłoby wywołać impuls: Tak, to jest coś, co muszę zrobić! Dopiero kiedy przyjechałam do Kliniki i zaczęłam rozmawiać o tym zabiegu z pielęgniarkami, zorientowałam się, że powoli przekonuję się do pomysłu. I wtedy nagle zaskoczyło - od razu umówiłam termin zabiegu.

Czytaj także jak skutecznie zwalczać otyłość

Czyli to była szybka decyzja?
Tak, wtedy to już poszło jak błyskawica. Tak jak powiedziałam, informacje znalezione w internecie nie były dla mnie przekonywujące, ale rozmowa z osobami, które na codzień mają styczność z pacjentami, mającymi problem z otyłością, okazała się bodźcem decydującym.

Czy właśnie dlatego chce się Pani teraz podzielić swoimi wrażeniami z innymi? Chodzi o przekazanie wiarygodnej informacji?
Dokładnie dlatego. Jeżeli mogę komuś pomóc podjąć decyzję, to czemu nie.

Czy może Pani opisać swoje nastawienie do zabiegu?
Po prostu wiedziałam, że to jest właśnie to, czego szukam. Całą sobą nastawiłam się na pozytywny rezultat. W ogóle nie brałam pod uwagę, że coś może się nie udać.

Jak Pani zniosła pierwsze dni po implantacji balonika?
Jeśli mam być szczera, było ciężko. Ale nie te pierwsze 2-3 dni. Pamiętam, że kiedy jechałam do domu, myślałam, że nie jest tak źle, spodziewałam się czegoś gorszego. Ale później... Później niestety było gorzej.

Prawdopodobnie przyczyną dobrego samopoczucia tuż po zabiegu były leki, które podawano Pani w Klinice.
Też jestem tego zdania. Ale potem musiałam wrócić do normalnego życia - stres, dzieci, praca...

Czy po założeniu balonika od razu Pani zaczęła chudnąć?
Przez pierwsze 6-8 tygodni utrata masy była bardzo powolna. Przy tak dużej wadze ubytek 5-7 kg nie jest mocno odczuwalny. Moment przełomowy nastąpił mniej więcej w połowie programu, czyli po niemal 3 miesiącach. Wchodziłam na wagę i nie mogłam się nadziwić. Mówiłam głośno sama do siebie : nie, to niemożliwe, chyba waga się rozregulowała... Bo po prostu chudłam z dnia na dzień. Znajomi patrzyli na mnie zdumieni i pytali, co ja ze sobą robię, że z dnia na dzień jestem szczuplejsza i coraz ładniej wyglądam. Po dwóch tygodniach usłyszałam: no to już jest po prostu nieprawdopodobne, ty jakieś czary uprawiasz. Te ostatnie tygodnie były niesamowite.

Ale mówiła mi też Pani, że w międzyczasie była Pani na obozie sportowym.
Tak, to właśnie się działo w tym momencie przełomowym. Kiedy schudłam już 10 kg i poczułam się lepiej, pomyślałam, że taki obóz to świetna sprawa. Dużo ćwiczeń, inne jedzenie. To było jeszcze takie dodatkowe wsparcie dla całego procesu chudnięcia.

Podsumujmy całą historię. Czyli wcześniej zajadała Pani problemy, potem został zaaplikowany balonik i zaczęła Pani chudnąć, czy to przełożyło się na jakieś przemyślenia odnośnie nie tylko ciała, ale także psychiki? Że można inaczej funkcjonować...?
Na początku trudno mi było w to wszystko uwierzyć. Wchodziłam do sklepu i oglądałam rozmiary 46, potem 42, pamiętam, że kiedy kupiłam sobie ciuch w rozmiarze 42 pomyślałam, że właśnie doświadczam jakiegoś cudu. Jeszcze kilka tygodni wcześniej nie mogłabym nawet pomarzyć o wciśnięciu się w taki rozmiar! Po kolejnych 3, 4 tygodniach te rzeczy były już dla mnie za duże! Zaczęłam kupować ubrania w rozmiarze 40, a potem nawet 38. Naprawdę jeszcze nie docierało do mnie w pełni, że schudłam prawie 40 kilo. I to w tak krótkim czasie. To było zbyt piękne żeby było prawdziwe, czułam się jak w krainie czarów.

Przed balonikowaniem Po balonikowaniu

A teraz jak się Pani czuje?
Teraz czuję ogromną radość i zadowolenie. Teraz czuję całą sobą że nie mam tych kilogramów. Moja głowa, psychika, świadomość, wszystko już do tego dojrzało. Bałam się wyjęcia balonika, dlatego zwlekałam z terminem wyjęcia, bo bałam się że ten piękny sen się skończy. Ciągle myślałam że za chwilę się obudzę i znowu będę gruba. Ale jestem już po wyjęciu balonika i nadal jestem szczupła.

Pamiętam Panią sprzed zabiegu założenia balonika. Była Pani osobą raczej niesprzystępną, trudno było nawiązać rozmowę.
Powiedzmy sobie szczerze - ja byłam wkurzona na cały świat.

Bardzo dużo się zmieniło. Makijaż, fryzura, ubrania...
Bo to jest tak: kiedy się jest grubym, nic się nie chce. Nie chodziłam po sklepach, nie chciało mi się nic ze sobą robić bo po co? I tak byłam gruba. W takiej sytuacji rezygnuje się po prostu z siebie, nie dba się o siebie i to jest dodatkowy powód depresji. Zaczyna się myśleć, że wszyscy widzą, jaka jestem nieatrakcyjna, a to powoduje rozgoryczenie i złość. Na siebie, na wszystkich, na świat. Kiedy zaczęłam chudnąć, zaczęłam dbać o siebie. Na początku tak trochę nieśmiało. Zmieniłam fryzurę. A potem to już poszło. Odchodzą kilogramy, miejmy nadzieję, ze bezpowrotnie i przychodzi zupełnie nowa motywacja. Wraca radość życia, coraz większa wraz z utratą kolejnego kilograma. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa.

Dziękuję za rozmowę

Więcej informacji na ten temat:

Artplastica Klinika Chirurgii Plastycznej
www.artplastica.pl

Zobacz klinikę Artplastica w naszej bazie

Artplastica - Klinika Chirurgii Plastycznej
ul. Wojciechowskiego 7, 71-476 Szczecin